Mapa serwisu Ukrainian English Slovak
Reklama

Artykuły
"Galicjia i jej Aptekarze" cz. I
Opublikowano 29.07.2016

   Prawdopodobnie pierwszą apteką godną tego miana, była oficyna założona przez Marcina Bariana Rokickiego w Bieczu, w roku 1549.
   Aptekarze w Przemyślu 12 czerwca 1591 roku, od króla Zygmunta II Wazy, otrzymali przywilej wyłącznej sprzedaży towarów znajdujących się w oficynach i kramach aptekarzy i kramarzy. Witold Włodzimierz Głowacki, powołując się na wydane przez Adama Przybosia akta radzieckie - rzeszowskie oraz Jana Pęckowskiego - dzieje miasta Rzeszowa -  podaje, iż w Rzeszowie, w początkach wieku XVII istniał wspólny cech lekarzy, chirurgów i aptekarzy. Przełom wieków XVI i XVII był jednym z najlepszych okresów rozwoju tego miasta i właśnie z tego czasu pochodzą pierwsze wiadomości o aptekach i aptekarzach miejskich. Pierwszymi, wymienionymi z imion, aptekarzami byli: Błażej, określany jako pharmacopola; Jan Dutkowic i jego syn Sebastian, ławnik miejski; Krzysztof Nowakowski i Icek aptekarz. W Rzeszowie zawsze było dużo mieszkańców pochodzenia żydowskiego, zatem musiał być wśród nich również aptekarz. 
   Bardzo ciekawy, jako obraz ówczesnej oficyny „spisek rzeczy w towarze pozostałych po nieboszczyku Janie Dutkowicu, aptekarzu, mieszczaninie rzeszowskim” przytacza W.W. Głowacki. Spis ten, sporządzony w domu zmarłego 30 kwietnia 1613 roku, przez dwóch aptekarzy: lwowskiego
Mojżesza Zglobickiego i jarosławskiego Stanisława Matyskowica w obecności dwóch opiekunów testamentowych i delegowanych ławników miejskich, obejmuje 127 pozycji z podaniem ich ilości i cen. Wymieniony w nim został imbir biały i czerwony, ziele tatarskie, kminek, pieprz, migdały, jałowiec, anyż, koperek, lukrecja, cynamon, wosk, guma arabska, kamfora, terpentyna, mydła lubelskie oraz wiele innych pozycji nazwanych po łacinie. Wartość tego towaru aptecznego oceniono na 133 złote i 18 groszy. Dla oceny wartości tychże artykułów warto porównać ją z wynagrodzeniem pomocnika aptekarskiego, aptekarczyka jak go zwykle nazywano, który otrzymywał 100 - 200 złotych rocznie. Takich oficjantów pracowało w aptece zazwyczaj dwóch, a aptekarze zawierali z nimi na ogół roczne kontrakty.
  
Na wyposażenie wnętrza apteki rzeszowskiej składało się 50 szuflad, 59 większych puszek, 50 mniejszych, jedna waga szalkowa mosiężna, druga dziurawa, która była tylko pro forma, jeden moździerz, jedne nożyce stare żelazne, trzy sitka, alembik z pokrywą i „rurniczka”. Nie było to wyposażenie odpowiednie, tym bardziej, że wnętrza owych szuflad i puszek były czasem puste. Tą małą zawartość aptek wypominają sobie często sami  właściciele, wojując ze sobą nieustannie. I tak jeden o drugim wyraża się pogardliwie, że ma u siebie tylko trochę´ Chini, Salsi, Sassafrani i Lign. Sanctum - to jest Cortex Chinae, Radix Sarsaparillae, Lignum Sassafras i Lignum Guaiaci. Drugi zaś aptekarz, opisując aptekę sąsiada, wyraża się o jej skromnych zapasach słowami: że w torbie można ją wynieść. Ale oczywiście nie wszystkie apteki rzeszowskie były tak słabo zaopatrzone. Aptekarze Strasserowie czy Gilmaistrowie dbali bardzo o swoje placówki, co księżna Joanna Lubomirska stwierdza: apteka po Strasserze została we wszelkie medykamenty tak obficie i dostatecznie zaopatrzona, że jej wcale na niczym nie schodzi. 
   Byli też w Rzeszowie aptekarze szczególnie w literaturze rozmiłowani. Maciej Aleksandrowicz pozostawił po sobie zbiór dzieł medycznych liczący trzydzieści pozycji, po polsku i po łacinie. Były to miedzy innymi: „Nauka leczenia”, „Thesaurus pharmaceuticus”, „De secretum mulierum”, “Institutionum pharmaceuticarum libri octo”.
    Nie tylko jednak z obrotu środkami leczniczymi żyli aptekarze. O wyszynkach w aptekach można dowiedzieć się z kilku testamentów znajdujących się w aktach sadowych. Egzekutorzy testamentu wspomnianego aptekarza, Macieja Aleksandrowicza, w roku 1682, opisując urządzenia apteczne, wymieniają sprzęt domowy do szynku należący. Inne dokumenty wyliczają dokładnie szklanki na piwo i miód, garnce i połgarnce, beczki i beczułki znajdujące się w oficynie. Rzeszowskie akta karne dostarczaj jeszcze innych dowodów na to, że w aptece powszechnie można było dostać piwo, wino czy miód. Sprzedażą tych napojów zajmowały się też żony aptekarzy: dziś dwie niedziele pili tam u pani aptekarki czy gdy pani aptekarzowa nie chciała więcej postawić miodu - takie relacje znajdują się w zeznaniach sadowych. 
   Aptekarze posiadali specjalne zezwolenia na obrót lekami, koncesję każdorazowo wydawał dziedzic miasta, tak samo zresztą wyrażał zgodę´ na nowego właściciela apteki. W przywileju dla aptekarza Jakuba Gillmaistra z roku 1764, wspomniana już Joanna z baronów de Stein Lubomirska stwierdza, że inszy w tutejszym mieście nie będzie mógł nikt inny zakładać apteki ani żadnych sprzedawać lub podawać skądinąd lekarstw tak z katolików jako i Żydów tudzież skądkolwiek przechodniów. 



   W okresie tuż przedrozbiorowym, w Rzeszowie były dwie apteki oraz trzecia na zamku, prawdopodobnie tylko do użytku panów miasta, ich urzędników i załogi. 
  Zawód aptekarza, być może, łączono czasem z zawodem chirurga – akta sadowe notują w kilku miejscach jedną i tą samą osobę wykonującą obydwa zawody w jednym czasie. Takim był na przykład Nataniel Anderson (Andryson) w końcu XVII wieku. 
   Jako mieszczanie lub incolae, czyli mieszkańcy niemający praw obywatelskich, aptekarze dysponowali nieprzeciętnym majtkiem i cechowali się ofiarnością na cele ogólnospołeczne. Aptekarz Maciej Aleksandrowicz przeznaczył srebrne guziki od żupanów na sukienkę NPMarii, 30 złotych na wpuszczenie obrazu w głąb, aby się zasuwa spuszczała, 100 złotych polskich na figur albo Bożą Mękę przed kościołem Bernardynów oraz 100 złotych dla bractw kościelnych. Był on jednocześnie fundatorem jakiegoś bliżej nieokreślonego szpitalika w mieście, być może kompleksu szpitalnego zakładu dla ubogich, który od 1469 roku istniał w okolicy obecnego kościoła świętego Ducha a zniszczony w czasie najazdu wojsk siedmiogrodzkich Jerzego Rakoczego w lutym 1657 roku, wymagał szybkiej odbudowy.
W.W. Głowacki podaje też zestawienie aptekarzy rzeszowskich XVII i XVIII w.:
1611 Błażej pharmacopola
1610 -1613 Jan Dudkowic (Dutkowic)
1618 -1621 Sebastian Dudkowic - syn Jana
1637 Krzysztof Nowakowski
1637 Icek aptekarz
1649 Sebastian Lachowicz
1654 Sebastian Gajdzik
1666 Jan Wodecki
1670 Leopold Naymer
1676 Maciej Aleksandrowicz
1679 Anderson (1677 Nataniel Andryson chirurg)
1686 Sebastian Lebowic
1692 Jakub Gynni
1700 Tomicelli
1714 Michał Tincelius z Yorku
1715 Józef Petelko z Pasłęka inaczej Holądu Pruskiego
1718 Grzegorz Tęczyński z wsi Głogowa
1748 Franciszek Strasser 
1764
1764 Jakub Gillmaister
   W aktach rzeszowskiego zamku z tamtych czasów pochodzi też krótki zapisek: za lekarstwa dla Pachołków Błażowskich in praesidio w Zamku Rzeszowskim zostającym do Apteki pana Dżiynniego.
    Wspomniany już protomedyk Galicji Jędrzej Krupiński obejmował swój urząd na terenach wyjątkowo zacofanych pod wzglądem medycznym. Nawet w miastach powiatowych brak było chociażby cyrulików, nie mówiąc o lekarzach, położnych czy aptekarzach. 20 marca 1793 roku przekazał do rządu wiedeńskiego opracowany przez siebie Patent sanitarny, w którym postulował zreformowanie istniejących przepisów sanitarnych, w tym także objęcie opieką lekarską ludności wiejskiej. J. Krupiński wymógł też, nie bez oporów austriackiej administracji, aby każdy uprawiający zawód medyka złożył ponowny egzamin przed państwową komisją, bowiem jak pisał, lepiej jest chorować bez pomocy lekarza niż z pomocą lekarza nieumiejętnego. 
   Był Krupiński organizatorem Szkoły Medycznej we Lwowie, która przeszła do historii jako Collegium Medicum (a szkoła ta była podstawą Uniwersytetu Lwowskiego, utworzonego ustawą cesarza Józefa II w roku 1781), gdzie swoje umiejętności zdobywali przede wszystkim cyrulicy, ale kształcili się również pomocnicy aptekarscy. Ten energiczny administrator porządku sanitarnego postulował też utworzenie aptek prowincjonalnych i ustanowienie cen poszczególnych lekarstw. Była to rzecz ważna, bowiem w tamtych czasach, jak na większości zresztą ziem polskich, chorych zaopatrywały w leki dworskie apteczki, również w zwyczaju było przekazywanie leków na kurację´ przez leczących lekarzy i cyrulików. Wędrujący po wsiach „olejkarze” udzielający także porad zdrowotnych, kramy zielarskie podczas jarmarków, odpustów czy targów dostarczały medykamentów o wyszukanych wprawdzie nazwach w rodzaju l’eau des Carmes, pulvis d’Alliod czy medicamenta Hallensia, lecz nieposiadających żadnej wartości leczniczej. 
   Pierwszą na ziemiach polskich prawdziwą szkołą wyższą, kształcącą farmaceutów, była Katedra Farmacji i Materii w Szkole Głównej Koronnej, (czyli Uniwersytecie Jagiellońskim) powstała w roku1783. Pierwszym szkoły tej profesorem farmacji był aptekarz i lekarz krakowski Jan Szaster, ośrodkiem naukowo-dydaktycznym była jego apteka „pod Słońcem”. 
    Aptek, którym faktycznie taka nazwa przysługiwała w owym czasie na terenie całego obszaru Galicji (zajętego w wyniku I zaboru) było około dwudziestu. W samym Lwowie pracowało ich siedem - dwie klasztorne (jezuicka i dominikańska) i pięć prowadzonych przez świeckich właścicieli: Franciszka Ksawerego Solskiego, Jana Kantego Muratowicza, Wojciecha Behma, Tomasza Ziętkiewicza i Jana Jachimowicza. Wśród nich jedynie Tomasz Ziętkiewicz był wykształconym aptekarzem. Na galicyjskiej prowincji były też apteki jezuickie w Stanisławowie, Przemyślu, Jarosławiu i Krośnie. W Sokalu miał aptekę Jan Chodorowicz, w Białej były dwie apteki - Stefana Chałupy i Jana Schlissa, w Brodach - Fryderyka Gottlieba Schergego oraz w Horodence prowadzona przez ojców misjonarzy. W Rzeszowie aptekę w klasztorze oo. Pijarów prowadził Antoni Cynarski, po kasacie zakonu odkupił on jej wyposażenie i pracował już na własny rachunek, dając początek najstarszej rzeszowskiej aptece, przy obecnej ulicy 3-go Maja, placówce o ponad dwustuletniej tradycji. 
    W aptekach galicyjskich panowały różne zwyczaje pracy, nie zawsze przestrzegano w nich zasad prawidłowej praktyki aptecznej i nie zawsze stosowano się do prawideł sztuki aptekarskiej. Władysław Szumowski podaje ciekawe tego przykłady:, gdy aptekarz umarł, to apteę prowadziła aptekarzoww która czuła się do tego dostatecznie uzdolnioną i prowizora nie szukała. W nocy trudno było z apteki lekarstwo wydostać, a nawet i w dzień aptekarz tak długo robił lekarstwo, jak mu się podobało. Wszelkie leki, nawet trucizny, wydawano z apteki każdemu, kto tylko zażądał. 
   Taki stan nie mógł trwać zawsze, administracja państwowa sukcesywnie przejmowała kontrolę również nad rozprowadzaniem środków leczniczych. 12 maja 1773 roku aptekarze lwowscy otrzymali polecenie wyboru spośród siebie seniora i wiceseniora, sporządzenie spisu wszystkich leków krajowych i sprowadzanych spoza kraju oraz podanie cen wszystkich medykamentów aby „samowolę w nakładaniu cen, do jakiej byli przyzwyczajeni, ukrócić”. Ale i aptekarze mieli swoje postulaty - zmniejszyć liczbę aptek we Lwowie do, czterech, aby każdy aptekarz mógł z samych jedynie dochodów z apteki przyzwoicie się utrzymać; dopilnować, żeby lekarze, cyrulicy i inne osoby prywatne leków nie sprzedawany oraz zabronić kupcom i przekupniom trzymania wszelkich leków jak również nakazać, aby wojskowa apteka tylko wojsku swoje leki sprzedawała, sprzedaje, bowiem taniej, niż lwowskie apteki, a może to czynić, bo żadnych ciężarów nie ponosi i ma za darmo prawie całe urządzenie z piecami, spiżarniami.... Wygrali - apteka wojskowa zaopatrywała tylko wojsko, a także wraz z kasatą zakonu jezuitów przestała pracować ich apteka. Zamknięto też aptekę Jachimowicza, który aptekarzem nie był „a jedynie trzymał u siebie prowizora”.
    Ze wzglądu na jedność interesów - tak zawodowych jak i finansowych, powstała konieczność utworzenia wspólnych organizacji aptekarskich. Zgodnie z prawodawstwem austriackim powstawały gremia aptekarskie. Pierwszym z nich było utworzone w Krakowie w roku 1802. Była to oryginalna, samodzielna i niezależna organizacja aptekarzy polskich. Głównym jej zadaniem było zakładanie nowych aptek i ochrona ich interesów. Po 1831 roku powstawały gremia obwodowe, włączone do nich były również apteki przemyskie, sanockie i jarosławskie, administracyjnie podległe władzy lwowskiej, ponieważ Galicja już w tym okresie podzielona została na Zachodnią (ze swą stolicą w Krakowie) i Wschodnią z centrum we Lwowie. W 1874 roku, po reformach autonomicznych - („Dyplom październikowy” i „Patent lutowy” - Franciszka Józefa I) powstały dwa gremia - Gremium Aptekarzy Galicji Zachodniej z prezesem Gabrielem Muellingiem i Gremium Aptekarzy Galicji Wschodniej, na którego czele stanął Fortunat Gralewski. Obydwa te gremia przetrwały aż do końca drugiej Rzeczpospolitej, a w latach 1919-1939 nosiły nazwy: Gremium Aptekarzy Małopolski Zachodniej i analogicznie, Małopolski Wschodniej, obejmując te same tereny, co w chwili powstania. Młodzi aptekarze też mieli swe organizacje. Już w roku 1883 powstało Towarzystwo Młodzieży Aptekarskiej, którego głównym celem było... wdrażanie młodych adeptów farmacji w akcje społeczne oraz udzielanie im zasiłków pieniężnych... Od zawsze jak widać - młodzi mieli kłopoty finansowe i nie kwapili się swym udziałem w życiu zawodowym. 
    Pierwsze związki zawodowe, to znaczy takie, których głównym zadaniem była przede wszystkim obrona praw zawodowych, powstawały na tym terenie we Lwowie. Najpierw było to Towarzystwo Aptekarskie w latach 1868-1939 a następnie praca postępowych farmaceutów Ratusińskiego i Steina prowadząca do założenia stowarzyszenia związkowego. Wśród farmaceutów działali również ludzie o zdecydowanie, w owych czasach, ekstremalnych poglądach. Wśród oskarżonych, bowiem w procesie krakowskim, którego głównym bohaterem był Ludwik Waryński, znalazł się również aptekarz magister Adolf Inlender, właściciel apteki w Brodach. A więc socyalista! 
   Towarzystwo Aptekarskie we Lwowie grupowało zarówno właścicieli jak i pracowników aptek. Pierwszy okres jego działania był niezbyt pomyślny - jak zwykle brakowało pieniędzy. Podjęto jednak akcje, które przyniosły powodzenie - zorganizowano czytelnię, bibliotekę, odbywały się kursy dla praktykantów, dzięki projektowi Towarzystwa powstały komisje upoważnione do przyjmowania egzaminów tyrocynialnych, czyli pierwszego stopnia wykształcenia pełnoprawnego pracownika farmaceutycznego. Działalność tego Towarzystwa, ponad siedemdziesięcioletnia, była szczególnie istotna dla pozycji aptekarstwa w Galicji. Do najbardziej znanych działaczy należał między innymi aptekarz ze Strzyżowa nad Wisłokiem, Wilhelm Zajączkowski (współautor dwutomowego dzieła w sześciu językach pod tytułem „Lexicon synonymorum pharmaceuticorum...” - 1892 - 1918 oraz obszernego „Komentarza do VII wydania farmakopei austriackiej” 1895). Towarzystwo wydawało też swoje czasopismo, które wychodziło aż dwa razy w tygodniu. Bogate było życie zawodowe i naukowe w tym okresie, jeśli łamy czasopisma wypleniano tak często i tak szczelnie. Pierwsze stowarzyszenie pracowników aptek powstało w Krakowie w 1892 roku, było to Galicyjskie Towarzystwo Farmaceutyczne Unitas. 
    Ciekawostką na temat personelu aptecznego a szczególnie jego damskiej części, może być pomieszczone w „Zbiorze ustaw i rozporządzeń sanitarnych” wydanym we Lwowie w roku 1902 - „Rozporządzenie Prezydenta Ministrów jako kierownika ministerstwa spraw wewnętrznych tudzież ministra wyznań i oświecenia z dnia 3 września 1900 roku o dopuszczeniu niewiast do zawodu farmaceutycznego”. Na mocy owego rozporządzenia kandydatka do zawodu farmaceutycznego musiała posiadać: 1) obywatelstwo austriackie, 2) dowód, że w czasie wstąpienia do zawodu skończyła przynajmniej szesnasty rok życia, 3) świadectwo lekarskie wydane lub potwierdzone przez lekarza urzędowego władzy politycznej miejsca zamieszkania, według którego kandydatka jest pod wzglądem fizycznym odpowiednio uzdolniona. Pod wzglądem wykształcenia przygotowawczego wymagało się od niewiast dowodu, że ubiegająca się skończyła z dobrym skutkiem pierwsze sześć klas gimnazjum publicznego tutejszo krajowego. Z postanowień szczególnych, co do wykonywania służby aptecznej przez farmaceutki stosowały się do nich w równej mierze wszystkie przepisy ogólne tyczące się nauki aptekarstwa, egzaminu tyrocynialnego nauk farmaceutycznych w uniwersytecie i egzaminów do uzyskania dyplomu na magistra. Dyplom magistralny upoważniał posiadaczkę´ do pełnienia służby aptecznej w przymiocie dyplomowanego asystenta farmaceutycznego. Ażeby uzyskać uprawnienie do samodzielnego kierowania apteka publiczną, do tego oprócz odbycia przepisanego pięciolecia potrzebne było osobne pozwolenie ministra spraw wewnętrznych.

Lidia Maria Czyż

MEDYCYNA



Reklama