Mapa serwisu Ukrainian English Slovak
Reklama

Artykuły
"Galicjia i jej Aptekarze" cz. II
Opublikowano 27.07.2016

   Długo mówić by przyszło o aptekarzach w takich miasteczkach będących ośrodkami dla swego terenu, ale o promieniu czasem dość szerokim. Aptekarz galicyjski nie zamykał się w kręgu swych obowiązków zawodowych, nie był tylko pigularzem liczącym każdy grosz spływający do kasy. Apteka była jednym z najważniejszych miejsc „na mieście” a to nie tylko z racji kontaktów aptekarza ze swymi hurtowniami farmaceutycznymi, mającymi swe siedziby nierzadko w stolicach prowincji a także cesarstwa, ale i z racji wielu innych powodów. Przede wszystkim farmaceuta był  jedną z nielicznych osób w takiej miejscowości, która mogła pochwalić się wyższym wykształceniem - z tego też powodu nie tylko leczył, (chociaż nie miał do tego prawa), wielokrotnie zastępując nieobecnego lub w ogóle niepraktykującego na danym terenie lekarza, był również propagatorem nowinek we wszystkich dziedzinach życia codziennego, autorytetem dla klasy średniej. Aptekarz był wielokrotnie posiadaczem, oprócz oczywiście swego podstawowego źródła utrzymania - apteki, gruntu rolnego, na którym wprowadzał nowe gatunki roślin, przede wszystkim ziół leczniczych, dla uprawy, których sprowadzał nieznane wśród miejscowych rolników nawozy sztuczne. 
   Warto w tym miejscu przytoczyć fragment „historii domowej apteki sokołowskiej”: to pewne, że ogromnej ilości leków chemicznych, dziś uważanych za nieodzowne i odwieczne, jeszcze wówczas nie wyrabiano, na przykład aspiryny nie było. Zdaje się za to, że więcej zwracano uwagi na leki roślinne, zbierane nawet właśnie przez prowincjonalne apteki i odsyłane do hurtowni. Tak, więc Dziadek, na wielką skalę zakupował sporysz, czyli „czarne żyto”, przynoszone zwłaszcza przez dzieci wiejskie, pastuchów. Uzbierawszy cały, wielokilogramowy transport, odsyłał go do firmy wiedeńskiej. ... Prócz tego apteka zbierała liście orzecha włoskiego, kwiat lipowy, gorczycę.
 
    Aptekarz, jako człowiek mający tzw. realność, - chociaż czasem w naszym mniemaniu te realności nie spełniałyby nawet roli godnego mieszkania, mógł wydzielić miejsce na pocztę i częstokroć łączył w jednej osobie obowiązki aptekarza i poczmistrza (ponownie „historia domowej...”): ... do apteki wchodziło się drzwiami przez ganeczek i rodzaj przedpokoju, z przedpokoju skręcało się na prawo do apteki - albo szło się dalej, przez sień, do lokalu poczty, który był właśnie na miejscu dzisiejszej materialni. Stawiam tymczasową hipotezę,że poczta i materialna mieściły się razem w jednej izbie.
Apteki będące na skrzyżowaniach dróg, a jeszcze lepiej - gościńców cesarskich, czerpały z tego niemałe zyski. Sokołów Małopolski to droga z Rzeszowa na Kamień i Nisko oraz z Leżajska na Kolbuszową, Dynów ekspediował codziennie przesyłki do Błażowej (i dalej do Rzeszowa i Łańcuta) oraz do Dubiecka i stamtąd do Przemyśla a także do Krzemiennej w drodze na Sanok.
   Właściciel apteki prowadził także obserwacje
meteorologiczne, czy to formalnie będąc obserwatorem niejako „urzędowym” czy też amatorsko.
   Zachowany (w zbiorach Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku) do dzisiejszych czasów barometr, będący elementem „wyposażenia” apteki Baranieckich w Dynowie, pierwotnie usytuowany w ogrodzie aptecznym, był jedną z największych atrakcji miasta, do której schodzili się ciekawi. Aparat zrobiony został przez rzemieślników dynowskich z różnokolorowych kamieni znalezionych w Sanie oraz drewna. Przedstawiał pustelnię i zakonnika, który na płycie drewnianej, przymocowanej do podstawy struną, w czasie zmian ciśnienia atmosferycznego wchodził i wychodził z pustelni. W czasie słonecznej pogody zbliżał się do krzyża, pod którym była księga i czytał a w razie deszczu chronił się w pustelni. W dni targowe prawie wszyscy odwiedzający miasto przychodzili do apteki i patrzyli na prognozę zakonnika, co nie pozostawało bez wpływu na obroty apteki. 
   Jako osoba mająca ogromne zaufanie społeczne, aptekarz pełnił też wielorakie funkcje w kasach zapomogowo - pożyczkowych, które w końcu dziewiętnastego wieku powstawały na ziemiach Galicji. Bywał także burmistrzem miasta, aczkolwiek niechętnie ulegał swym wyborcom. Funkcja ta, chociaż ogromnie prestiżowa, wiązała się prawie z odejściem od zawodu.
   Postacią aptekarza, który osiągnął największy sukces i najszerszą sławę pracując na Podkarpaciu, był aptekarz, przedsiębiorca i działacz społeczny Ignacy Łukasiewicz. Nie był jedynym farmaceutą, o którym warto pamiętać w kontekście XIX wiecznych aptekarzy. W pobliżu Sanoka - Bukowsku żył i pracował Franciszek Pik - Mirandola, pisarz i tłumacz a z Leskiem związana jest znana rodzina Moszczeńskich. 
    W Sanoku od roku 1760 istniała apteka, którą w późniejszym wprawdzie okresie, ale przez kilka pokoleń prowadzili aptekarze Rawscy. Dynów nad Sanem to domena Baranieckich, Kańczuga - Tokarzewskich, Sokołów Małopolski - Dańczaków a Frysztak nad Wisłokiem - Zasielskich i Zaniewskich. Były to rodziny powiązane wspólnymi interesami a i wspólnymi zainteresowaniami a wszystko po to, aby ich apteki byty placówkami coraz bardziej pożytecznymi. Najsłynniejszym z aptekarzy galicyjskich, cenionym w wielu środowiskach, również naukowych był oczywiście Ignacy Łukasiewicz, ale znani szeroko są również Jan Zeh, urodzony w Łańcucie współodkrywca procesu destylacji ropy naftowej, pracujący wraz z I. Łukasiewiczem w Lwowskiej aptece „Pod Złotą Gwiazdą”, w późniejszych latach aptekarz w Borysławiu – czy Teodor Torosiewicz, który na Podkarpaciu badał wody mineralne i szczególnie przyczynił się do sławy wód w Iwoniczu. T. Torosiewicz był tym, który stwierdził wpływ fotochemicznego działania światła o różnej długości fal na preparaty farmaceutyczne przechowywane w naczyniach szklanych. Jego zasługa jest wprowadzenie do praktyki aptecznej szkła oranżowego.
   Druga połowa XIX wieku przynosi rozwój, jakby można to było określić, sieci aptek. Nowa apteka mogła powstać tam, gdzie dotychczas jej nie było, tam, gdzie wzrosła liczba ludności ponad ustaloną liczbę oraz tam, gdzie osiedlił się lekarz. Na otwarcie nowej apteki każdorazowo ogłaszany był konkurs a ...
władza orzekająca przy wydawaniu koncesji na nową aptekę winna przede wszystkim zbadać i mieć na uwadze okoliczność, czy przez nową aptekę egzystencja aptek publicznych w okolicy istniejących nie będzie zagrożona. Posiadacze aptek publicznych nie mają legitymacji do występowania z zarzutami, co do osobistych kwalifikacji kandydatów ubiegających się o koncesję
. Popatrzmy na wykaz aptek, które swe lata otwarcia liczą od tego czasu: Baligród (1895), Cieszynów (1870), Frysztak (1860), Korczyna (1894), Lutowiska (1878), Przemyśl - dwie nowe apteki 1874 i 1892, oprócz czterech już istniejących, Rzeszów 1870, 1897 (oprócz pracującej apteki „Pod Orłem”, mającej rok założenia 1720 a będącej kontynuatorką wszystkich poprzednich placówek rzeszowskich), Sokołów Małopolski 1856, Ustrzyki Dolne 1870. 
   U schyłku okresu panowania dynastii habsburskiej, w roku 1910, na ziemiach obecnego Podkarpacia były sześćdziesiąt cztery apteki.
Lidia Maria Czyż

MEDYCYNA



Reklama