Mapa serwisu Ukrainian English Slovak
Zapraszają...

Zwiedzaj razem
z nami

Podkarpackie cuda natury...

====================






Skansen Markowa





Zyndranowa


Perły architektury
i kultury, Podkarpacia...








Zamek Kamieniec

====================
Zwiedzaj razem
z nami

Uzdrowiska, Zdroje,
Podkarpacia;
Horyniec,
Polańczyk,
Rymanów,
Iwonicz,
Wysowa

====================
Horynic Zdrój








TURYSTYKA na Podkarpaciu


fot. Bohdan Zhukiewicz

Artykuły
Koniecznie musisz to zobaczyć
Opublikowano 25.11.2011




Zamek
   Jak wykazały badania archeologiczne i architektoniczne, obecny zamek zaczęto budować w II połowie XVI wieku W południowej części  zachodniego skrzydła zamku zachowały się ślady wcześniejszego, mało zbadanego kasztelu z wieżą-basztą? W czasach, gdy Łańcutem władał jeden z zamożnych rodów Stadnickich, istniał już przypuszczalnie trzy skrzydła zamku ustawione w podkowę otwartą na południe, być może połączone tu rodzajem otwartej galerii. Naroża zamku wzmocnione były pięciobocznymi basztami strzelniczymi typu włoskiego "puntone".
    Zadłużone dobra łańcuckie odkupił w 1629 roku od Stadnickich Stanisław Lubomirski hrabia na Wiśniczu, wojewoda ruski i krakowski. Rodowi temu zamek zawdzięcza dzisiejszy kształt, jego uświetnienie i przekształcenie łańcuckiej fortecy we wspaniałą rezydencję o charakterze pałacowym.
    Przejął on majątek od synów "Diabła Łańcuckiego" za niezapłacone długi. Jako przedstawiciel jednego z najbogatszych magnatów siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej, polecił wznieść zamek. I tak w latach 1629-1642 wzniesiony został wczesnobarokowy zamek, założony na planie czworoboku z wieżami na narożach i dziedzińcem pośrodku. Całość otoczona została nowoczesnymi jak na tamte lata fortyfikacjami, stworzonymi na bazie pięcioboku z bastionami, kurtynami, suchą fosą i wielkim systemem fortyfikacyjnym. Był to kolejny przykład założenia warownego typu "palazzo in fortezza".
    W ich posiadaniu Łańcut pozostaje do 1816 roku. Wtedy to po śmierci księżnej Izabeli sukcesorami dóbr łańcuckich zostali dwaj wnukowie - Alfred i Artur Potoccy. Po podziale majątku Alfred ustanowił ordynację, w której rządy do 1944 roku sprawowali Potoccy.
    Ostatnim z rodu właścicielem Łańcuta i zamku był - od 1745 roku - marszałek wielki koronny Stanisław Lubomirski. Jego żona Elżbieta (Izabella) z Czartoryskich była inicjatorką drugiej wielkiej przebudowy zamku i przekształcenia jego otoczenia. To właśnie dzięki niej zamek jako forteca zmieniła wygląd w zespół pałacowo-parkowy. Powstał teatr, w którym odbyła się prapremiera "Parad" Jana Potockiego. Rezydencja w Łańcucie była jedną z najwspanialszych w Polsce.
   Po śmierci księżnej w 1816 roku, cała posiadłość stała się własnością jej wnuka Alfreda I Potockiego, który później stworzył tutaj ordynację. Syn Alfreda I, zaniedbał rezydencje, w której nie często był widywany, a to z tego powodu, że silnie związany  był z dworem habsburskim. Późniejsi właściciele zamku, Roman Potocki wraz z żoną Elżbietą z Radziwiłłów przywrócili mu dawną świetność.
W latach 1889-1911 na zamku przeprowadzono generalny remont połączony z przebudową. Podczas przebudowy założono m.in. instalację wodociągową i kanalizację oraz zelektryfikowano cały zamek. Z tego okresu powstała większość istniejących do dnia dzisiejszego pomieszczeń. Elewacja została przekształcona w styl neobaroku francuskiego.
   Warto jeszcze dodać ze Roman Potocki, był wielkim miłośnikiem koni, umieścił w nowej powozowni  kolekcję pojazdów konnych, stanowiącą do dziś dnia jedną z najcenniejszych w Europie. Do rozpoczęcia II wojny światowej, rezydencja ta była często odwiedzana przez głowy koronowane, dyplomatów oraz innych możnych tego świata. Okres wojny zamek w Łańcucie przetrwał bez większych zniszczeń i grabieży, choć w 1944 roku Alfred Potocki zabrał ze sobą najcenniejsze zbiory.




Legendy
Łańcucka "Błękitna Dama".
Księżna Izabela Lubomirska z domu Czartoryska...
... znana była ze swoich błękitnych krynolin. Starzy ludzie powiadają, że po komnatach łańcuckiego zamku w niejedną noc, a nawet i w dzień, przechadza się duch Błękitnej Damy. To cichy, dobry duch. Przynosi szczęście tym, którzy go spotkają. Zwłaszcza wszelkiego rodzaju artyści mogą wtedy liczyć na przychylność losu. Księżna Izabela Czartoryska miała szczęśliwe dzieciństwo. Wychowała się razem z kuzynem księciem  Stanisławem Augustem Poniatowskim, przyszłym królem Polski. I to właśnie jego obdarzyła pierwszym gorącym uczuciem. Ale ojciec, polityk, zdecydował inaczej. Miała 17 lat, gdy musiała wyjść za 16 lat starszego księcia Stanisława Lubomirskiego właściciela Łańcuta. Była małą osóbką, niecałe 150 centymetrów wzrostu, ale wielką osobowością, przyjaźniła się z królową Francji Marią Antoniną. Nie znalazła szczęścia w miłości, więc poświęciła się rozbudowie siedziby rodowej. Sprowadzała do Łańcuta znanych architektów z zagranicy, aby obronny zamek przekształcili w piękną rezydencję. Bywali tu Szymon Bogumił Zug, Jan Chrystian Kamsetzer, Piotr Aigner i Fryderyk Bauman. Jako jedna z najbogatszych kobiet w drugiej połowie XVIII wieku wiele podróżowała. W latach 1785-1791 zwiedzała Anglię, Francję i Włochy. W tym ostatnim kraju wykonywano wtedy odkrycia archeologiczne w Pompejach. Z zięciem Stanisławem Kostką Potockim, właścicielem podwarszawskiego Wilanowa i znawcą sztuki, zakupiła wiele antycznych dzieł, rzeźb i innych pamiątek, głównie z pompejskiego Herkulanum. Najcenniejsze umieściła w apartamencie tureckim łańcuckiego zamku, na parterze. Później powstała galeria rzeźb dopołudniowej strony zamku. Istnieje do dziś. Jako świetnie wykształcona, biegle władająca językiem francuskim, światowa kobieta, cieszyła się powszechnym szacunkiem. Dbała o to, aby w każdej wiosce była akuszerka i żeby nauczyciela też nie zabrakło. Urodziła Lubomirskiemu cztery córki. Pragnęła jednak syna. Dlatego zaadoptowała Henryka Lubomirskiego, dziecko Ludwika, z domu Sosnowskiej, która byłą wielką miłością Tadeusza Kościuszki. Henryczek był niezwykłej urody. To dla niego księżna Lubomirska sprowadzała malarzy, rzeźbiarzy i nauczycieli z zagranicy. U Antonia Canovy z Italii zamówiła rzeźbę Henryka z marmuru kararyjskiego. Dziś jest to jedno z najbardziej znanych dzieł w łańcuckim zamku. Po raz pierwszy „Henryczek” został wypożyczony na wystawę we włoskim Possano. Rzeźba często wędruje po świecie i cieszy oczy turystów. To dla przybranego syna Henryka księżna kupiła w 1799 roku Przeworsk. Tak powstała przeworska linia Lubomirskich. Jeśli przyjdzie mi umrzeć za granicą mówiła to sprowadź, Henryczku do Polski moje serce. I tak się stało. Zmarłą w Wiedniu 1816 roku. Jej serce spoczywa w krypcie rodziny Potockich w podziemiach łańcuckiej fary.

Patronka nieszczęśliwie zakochanych.
Najmłodszą, czwartą córką księżnej Izabeli była Julia...
... starzy ludzie powiadają że w niektóre noce słychać w komnatach łańcuckiego zamku cichy szloch. To duch Julii opłakuje swą nieszczęśliwą  miłość i niesie pocieszenie nieszczęśliwie zakochanym. Najmłodszą, czwartą córką księżnej Izabeli Lubomirskiej była Julia. I tym razem o jej związku małżeńskim nie zdecydowało uczucie, lecz wola rodu. Wyszła za Jana Potockiego, słynnego podróżnika, autora głośnego dzieła „Rękopis znaleziony w Saragossie”. Miał u potomnych opinię dziwaka, oryginała. A on przecież dzięki swej wiedzy i wyobraźni tylko wyprzedzał swoją epokę, tak zgodnie twierdzą historycy. Julia urodziła Potockiemu dwóch synów Alfreda, późniejszego ordynata i Artura. Jednak Jan od życia rodzinnego wolał wyprawy w świat. W czasie jednej z jego dalekich podróży Julia poznała artystę Eustachego Sanguszkę. To przyjaciel Tadeusza Kościuszki, brał udział w jego insurekcji.  Między Julią i Eustachym zrodziła się miłość. W czasie walk Sanguszko został ranny. Akurat dostał wiadomość że Julia jest ciężko chora na gruźlicę. Miała zaledwie 28 lat. Ranny Sanguszko popędził do Krakowa, aby zobaczyć ją po raz ostatni. Nie zdążył. Ukochaną zobaczył w trumnie przeniesionej do kościelnej krypty, „wydawała mi się żywą, tylko uśpioną” napisał w pamiętniku. „Wołałem ją po imieniu, najtkliwszymi budziłem zaklęciami, pewny będąc, że głos mój ją ożywi. Nie ożywiła się”. Czuwał tak przy ukochanej przez trzy dni i trzy noce. Wreszcie padł zemdlony. Odratowała go służba. Platoniczna miłość Julii i Eustachego spełnia się dopiero w pokoleniu wnuków, gdy w 1851 roku Maria z Sanguszków poślubiła Alfreda II Potockiego.

"Diabeł Łańcuta" Stanisław Stadnicki.
Kim był nocny jeżdziec na czarnym koniu....
... w burzowe noce starzy ludzie słyszą jęki i krzyki, dobiegające z zamkowych piwnic. To właśnie tam Stanisław Stadnicki  więził chłopów, którzy byli na służbie u jego wrogów. Niektórych nawet mordował. A na ulicy Trześniak, ciągnącej się dziś do dworca kolejowego można w noce pełne błyskawic i piorunów zobaczyć jeźdźca na czarnym koniu. Od zameczku romantycznego cwałuje w stronę zamku. To duch Stanisława Stadnickiego. Czy pojawia się żeby ulżyć doli chłopskich dusz, nie wiadomo. Może ciągnie go do zamku jak mordercę na miejsce zbrodni. A może teraz żałuje za grzechy i szuka drogi do nieba. Do 1620 roku Łańcutem włada rodzina Stadnickich. Na wzgórzu plebańskim zwanym Łysą Górą wznosił się pierwszy ich zamek, zbudowany z drewna. Stamtąd zarządzał okolicą hulaka, pieniacz i zabijaka Stanisław Stadnicki. Napadał ze swoimi ludźmi na dobra właściciela Leżajska Łukasz Opalińskiego i połacie Spytka Ligęzy, właściciela Rzeszowa. Łupił, brał do niewoli, mordował. Jako kalwin propagował protestantyzm. Uczestniczył w rokoszu Zebrzydowskiego przeciwko  królowi Zygmuntowi III Wazie. Dlatego nazwano go Diabłem Łańcuckim. W 1608 roku Opaliński w odwecie najechał Łańcut i spalił zamek na Łysej Górze. Pałający żądzą zemsty Stadnicki po dwóch latach ruszył ze swoim wojskiem na Leżajsk. W drodze powrotnej pod Tarnawą rozgorzała bitwa. Ledwo Stadnicki wychylił się z lasu, trafiła go strzała z łuku Kozaka, będącego na służbie u Opalińskiego. Diabeł Łańcucki padł martwy. Ów Kozak w nagrodę otrzymał szlachectwo, kawał ziemi i przydomek Macedoński.
   Dwaj starsi synowie Stadnickiego, Władysław i Zygmunt, poszli w jego ślady. Dlatego zostali nazwani Diablętami Łańcuckimi i skończyli jak on. Ale zanim do tego doszło, razem z ojcem rozpoczęli budowę nowej twierdzy. Dała ona podwaliny pod zamek stojący do dziś. Nieletnim Stasiem Stadnickim, synem Stanisława, zaopiekował się kuzyn, książę Stanisław Lubomirski z Wiśnicza, spłacił długi Stadnickich. Po dopłacie 250 tysięcy złotych, co jak na księcia i owe czasy nie było wielką kwotą. Lubomorski wtedy został właścicielem Łańcuta. Wziął się za rozbudowę nowego zamku, aby uczynić go twierdzą obronną. Zajęło mu to ponad 10 lat.

W tym miejscu zwanym "stara lipa" obok kościoła Farnego gdzie dzisiaj stoi plebania, w odległych czasach znajdował się gród Stadnickich.


Łańcut
   W tym roku (1349) istniał w Łańcucie drewniany kościół pod wezwaniem św. Barbary i według tradycji kościelnej z tą datą wiąże się początek  parafii i lokację Łańcuta - nadanie praw miejskich przez króla Kazimierza Wielkiego. Pierwszym właścicielem miasta był Otton z Pilczy - Pilecki herbu Topór, który otrzymał dobra łańcuckie od Kazimierza Wielkiego za zasługi w czasie pełnienia funkcji starosty ruskiego. Siedziba Pileckich mieściła się na terenach, gdzie dziś wznoszą się budynki probostwa. W rękach tego rodu Łańcut znajdował się do 1586 roku. Kolejnymi jego właścicielami byli: Stadniccy, Lubomirscy i Potoccy - aż do 1944 roku. Tak, więc przez kilkaset lat miasto pozostawało w cieniu wspaniałej rezydencji magnackiej, z drugiej jednak strony ożywione życie gospodarcze latyfundium, kulturalne na zamku, przyjazdy możnowładców i królów wpływały korzystnie na rozwój miasta i jego znaczenie. Za czasów Pileckich miasto leżące na ważnym szlaku handlowym przeżywało okres rozkwitu. Już w 1406 roku łańcuckim czeladnikom tkackim nadany został statut, na którym widnieje pieczęć Miasta Łańcuta przedstawiająca św. Michała  zabijającego smoka - godło to przetrwało wieki i stało się herbem miasta. Pomyślnemu rozwojowi Łańcuta dodawały splendoru liczne wizyty koronowanych głów: Kazimierza Wielkiego, Władysława Jagiełły, Księcia Witolda, Zygmunta Luksemburskiego i Zygmunta Starego. Około roku 1586 Anna z Sieniawskich Pilecka zamieniła za długi dobra łańcuckie ze Stanisławem ze Żmigrodu - zwanym później „diabłem łańcuckim”. Jego czasy ze względu na liczne wojny z Mikołajem Spytkiem Ligęzą z Rzeszowa, z Korniaktami, z Łukaszem Opalińskim starostą leżajskim, ocenia się jako najmniej korzystne w dziejach miasta. Awanturniczy tryb życia Stanisława Stadnickiego doprowadził w 1608 roku do całkowitej ruiny dworu oraz znacznego zubożenia Łańcuta. Po śmierci Stanisława, jego synowie odbudowali swoją siedzibę poza granicami miasta - w miejscu, gdzie wznosi się obecny Zamek.
   Ze względu na swoje położenie, miasto przechodziło burzliwe koleje losu - wielokrotnie plądrowane i palone przez Wołochów (1498), Tatarów  (1502, 1523, 1624), w 1657 roku przez księcia Siedmiogrodu Jerzego II Rakoczego, niszczone i grabione podczas licznych przemarszów wojsk, gnębione epidemiami. Ostatni wielki pożar w 1820 roku stracił całą drewnianą zabudowę miasta. Od początku przejęcia dóbr Potoccy rozpoczęli ożywioną działalność gospodarczą i budowlaną. Dzięki temu od połowy XIX wieku Łańcut zaczął dźwigać z upadku. Potoccy uruchomili browar, fabrykę likierów i rosolisów, rafinerie spirytusu, cukrownie, spichlerze, chmielarnie. Do rozwoju miasta w znacznym stopniu przyczyniła się również budowa linii kolejowej Kraków - Lwów. W 1910 roku w Łańcucie zamieszkiwało około 5,5 tys. mieszkańców - z czego 1/3 stanowiła ludność pochodzenia żydowskiego.
   W dziesięcioleciu międzywojennym miasto popadło w zastój, wiodąc żywot prowincjonalnego miasteczka.
 Podczas dwóch wojen światowych Łańcut nie poniósł większych strat materialnych, natomiast duże straty w ludności szczególnie żydowskiej. Dynamiczny rozwój miasta nastąpił po roku 1945. Wybudowano wodociągi miejskie, rozbudowano urządzenia wodno-kanalizacyjne, powstały nowe osiedla mieszkaniowe, rozbudowano i wybudowano nowe zakłady przemysłowe, obiekty kulturalne i oświatowe. Dzięki temu Łańcut zaczął pełnić rolę regionalnego ośrodka administracyjnego i gospodarczego. Równocześnie wzrosło znaczenie miasta na turystycznej i kulturalnej mapie województwa i kraju.
Już w 1378 roku istniał w Łańcucie Konwent Dominikanów.
    Podkomorzy przemyski Stanisław Pilecki w 1491 buduje dla nich klasztor i kościół, który w 1549 Krzysztof Pilecki syn Stanisława, przeznacza na zbór luterański, wypędzając Dominikanów. W 1621 Dominikanie wracają ale już w 1624 Tatarzy wraz z całym miastem niszczą kościół i klasztor.
   W 1657 po spaleniu miasta przez wojska Rakoczego, Teodor Lubomirski buduje nowy kompleks. Pożar miasta w 1820 powoduje przeniesienie się Dominikanów do Dzikowa a cały budynek zajmuje i gruntownie przebudowuje rząd austriacki, lokując w nim szpital wojskowy, który był tu 100 lat. Od 1919 mieściły się tutaj różne instytucje i urzędy państwowe.
   Budynek murowany z kamienia i cegieł oraz założony na rzucie zbliżonym do kwadratu, tworzy - wraz z Kościołem - czworobok z wirydarzem pośrodku. Na niegdyś obronny jego charakter wskazuje stroma skarpa od zachodu oraz szczególna grubość murów (do 2 m).
   Dawny kościół (skrzydło północne) jednonawowy, sklepiony, zwrócony na zachód półkolistym prezbiterium (na jego ścianach ostatnio odkryto malowidła z XVII wieku). Został w XIX całkowicie przebudowany.
   Dawny klasztor (skrzydło południowe i wschodnie) posiada w parterze sklepienia kolebkowe z lunetami oraz wejście z sienią przelotową na dziedziniec wewnętrzny.
   Według legendy pod kościołem znajdowały się katakumby Dominikanów (obecnie zasypane) oraz połączenie z zamkiem i kościołem parafialnym podziemnymi korytarzami.
Synagoga łańcucka wzniesiona w 1761 roku przy wsparciu ówczesnego właściciela miasta księcia Stanisława Lubomirskiego.
    Do II wojny światowej miejsce kultu tutejszej gminy żydowskiej, działającej w mieście od XVII wieku. W 1939 podpalona przez hitlerowców ocalała dzięki interwencji Alfreda hr. Potockiego. Po wojnie opiekę nad obiektem sprawował Wydział Kultury Urzędu Miejskiego.
   Łańcuccy działacze społeczni dr Władysław Balicki i Jan Micał byli zwolennikami utworzenia muzeum. W 1979 synagoga przeszła pod zarząd Muzeum-Zamek w Łańcucie otrzymując opiekę muzeum judaistycznego. Prace konserwatorskie, przeprowadzone w latach 1988-1996 przywróciły wnętrza synagogi jego pierwotny wygląd.
Bohdan Zhukiewicz



fot. (bo, zakapior)

Foto
Zapraszamy...


====================
Zwiedzaj razem
z nami...

Rzeszów, Łańcut, Przeworsk, Pruchnik, Jarosław, Przemyśl, Sanok, dalej Bóbrka, Krosno, Prządki - Odrzykoń, Magurski Park Narodowy...
====================


















Rezerwat Prządki



====================
Zwiedzaj razem
z nami...

Sandomierz, Tarnobrzeg zamek Dzikowiec, Baranów Sandomierski, Leżajsk, Kolbuszowa...
====================


 
Zamek Tarnowskich w Dzikowie