Mapa serwisu Ukrainian English Slovak
Odwiedzaj...




==================
Śladami historii
trasa północna PL
zamek Kurozwęki, Ujazd ruiny zamku Krzyżtopór, ruiny zamku Janowiec, Kazimierz Dolny, do Zamościa i Horyńca Zdroju...

==================










HISTORIA
Artykuły
Zamki Północne
Opublikowano 20.04.2008

Kurozwęki


    
Kurozwęki, niegdyś niewielkie miasteczko nad brzegiem doliny rzeki Czarnej, jako wieś należąca do grodu krakowskiego pojawia się w źródłach w 1246 roku. Wtedy to, w dokumencie księcia sandomierskiego i krakowskiego Bolesława Wstydliwego występuje comes Mistigneuus filius Martini de Kurozwansch. Pozostawała w rękach Poraitów herbu Róża, rodu na poły legendarnego, wywodzonego przez Długosza z Czech jako związanego z legendą św. Wojciecha.
      Stopniowo, popierając wiernie króla Władysława II Łokietka szczyty świetności osiągnęli Kurozwęccy w ostatnich latach rządów króla Kazimierza III Wielkiego oraz czasach panowania Ludwika Węgierskiego. Jednym z nich był niewątpliwie kasztelan krakowski Dobiesław, który w 1380 roku został kanclerzem krakowskim, a jego młodszy syn Zawisza, kanclerz i biskup krakowski sam stanął na czele powołanego w węgierskiej Budzie trzyosobowego rządu namiestniczego, do którego należał i Dobiesław. Zawisza, prowadzący wystawny tryb życia i lubujący się w przepychu biskup jest znany także z działalności fundacyjnej. Jego staraniem powstały kaplica mariacka i kolegium mansjonarskie przy wawelskiej katedrze.
      Niewątpliwie wpływy, jakie osiągnęli Kurozwęccy dzięki wiernej służbie, pozwoliły im wzmocnić swoją pozycję majątkową. Zapewne wówczas też, w 2 połowie XIV wieku, być może na miejscu małego drewnianego gródka staraniem zmarłego w 1397 roku Dobiesława bądź nieco wcześniej zmarłego jego syna, również Dobiesława z Chodowa piszącego się de Kurozwanky, zbudowany został zamek, znany z dokumentu z 1400 roku jako castrum Curoswank.
Zamek ulokowano na wyniosłej nad bagnistym rozlewiskiem rzeki Czarnej kępie, wzmocnionej balami. Ufortyfikowany zamek poprzedzony był, niewątpliwie od południa, gospodarczym przedzamczem.
     Wybitnym przedstawicielem rodu był wówczas syn Krzesława z Chodowa, kolejnego z synów Dobiesława, Mikołaj z Michałowa, zwany Białuchą, starosta i kasztelan krakowski.
     Na przełomie stuleci Kurozwęccy jeszcze raz podjęli trud przebudowy zamku. Być może zainicjował ją Mikołaj Lubelczyk a kontynuował jego syn Hieronim, podskarbi wielki koronny, ostatni z Kurozwęckich, zmarły przed 1520 rokiem. 
     Jednakże znaczniejsze prace wiążą się zapewne już z kolejnymi właścicielami dóbr i zamku, Lanckorońskimi, albowiem jedna z dwóch córek Hieronima Kurozwęckiego, Anna poślubiła po 1521 roku łowczego sandomierskiego Jana Lanckorońskiego, wnosząc w posagu Kurozwęki.
    
 Prowadzone w 2 połowie XVI wieku prace charakteryzuje dążność do uporządkowania zabudowy dziedzińcowej i wjazdu. Po wyburzeniu północno - zachodniego odcinka XVI-to wiecznego muru kurtynowego wzniesiono tam trzykondygnacyjny budynek narożny, tak zwaną "kurzą nogę", zapewne o wnętrzach reprezentacyjno - mieszkalnych. Od południa zaś, przed najstarszą furtą dostawiono od zewnątrz czworokątną, czołową więżę bramną, wspartą dwoma skośnymi szkarpami, z kamiennym laskowatym portalem.
     W początkach XVII wieku w budynku wschodnim prawdopodobnie urządzono nowo kaplicę, istniejącą w zamku przynajmniej od końca XV wieku i obsługiwaną przez sprowadzonych w 1487 roku przez Piotra Kurozwęckiego (zwanym Lubelczykiem) do Kurozwęk kanoników regularnych. Inicjatorem tego działania był zapewne podkomorzy sandomierski Zbigniew Lanckoroński, dziedzic Kurozwęk od 1591 roku aż do swej śmierci w roku 1619, który - według herbarza jezuity Kaspra Niesieckiego - skoro się z kościołem katolickim pojednał kanoników - usuniętych przez swego ojca Krzysztofa, seniora kalwińskiego kościoła w Małopolsce - na dawne miejsce przywrócił.
      Lanckorońscy, do 1747 roku właściciele zamku, zdążyli zrealizować jedną jeszcze modernizacją zamku, 22 kwietnia 1745 roku Stanisław Lanckoroński podpisał kontrakt w majstrem mularskim z Wiśnicza Aleksandrem Fałkowskim (vel Fiałkowskim), potem 22 czerwca 1746 roku kolejną umowę (o zreperowanie zamku tak we wnątrz jak zwieszchu, nie zmieniając jednocześnie nic w układzie przestrzennym budowli. I tak w trakcie tych prac wymieniono okna denovo w izbach dolnych y górnych, sklepiono dwie piwnice, majster zobowiązał się też piece, y kominy murować, y wywodzić na dach).
     
Po bezdzietnej śmierci Stanisława Lanckorońskiego w 1747 roku, wdowa Anna z Rawiczów Dembińska poślubiła w 1752 roku Macieja Sołtyka, generała wojsk polskich, potem kasztelana a od 1774 roku wojewodę sandomierskiego. On też zapewne ukończył rozpoczęty remont a nieco później, w latach 1768-1772 podjął dzieło dość gruntownej przebudowy zamku, przekształcając założenie mieszkalno - obronne w barokowo - klasycystyczną rezydencje. Przebudowaną bryłę zamku ujednoliciły łamane dachy mansardowe.
    
Trzecia żona Macieja Sołtyka, Kunegunda z Koszowskich zapisała Kurozwęki swemu szwagrowi Tomaszowi Sołtykowi, kasztelanowi zawichojskiemu. Po nim dobra przejął jego jedyny syn, urodzony w 1777 roku Antoni Tomasz, żonaty z Anastazją z Rudnickich.
    
W niespokojnych i wyniszczających latach przełomu stuleci zamek znacznie ucierpiał tak, że gdy w 1811 roku osiadł tu Antoni Tomasz zamek na pustkę znowu wyglądał, a jego żona z pięciu salonów czyszcząc i dobierając adamaszki potrafiła uratować dwa.
     Anastazja Sołtykowa, spędziwszy w młodości kilka lat w Puławach wyniosła stamtąd zamiłowanie do rzeczy pięknych i staranie o ogrodach. Nic, więc dziwnego, że wkrótce nowi mieszkańcy sprowadzili z Czech artystę - ogrodnika Jana Zulaufa. On też uporządkował park na tyle okazale, że wkrótce, bo w 1820 roku pozyskany został do Łańcuta a Klementyna z Tańskich Hoffmanowa w 1828 roku doceniła tu spółpracowanie natury i sztuki. W ogrodzie znalazła się między innymi ptaszarnia pełna rzadkich okazów i oranżeria, urządzona w przebudowanym pawilonie zachodnim. Kurozwęcki park krajobrazowy był chwalony też za wielkość wód i trawników tudzież dobór drzew cieniujących się, budził zapewne zachwyt przybywających gości.
    
Przed 1831 rokiem, jeszcze przed śmiercią Antoni Sołtyk kazał wbudować w południowo - zachodnim narożniku budynku trójkątny taras na wysokich półkolistych arkadach, tworząc platformę widokową.
    
Córka Sołtyków Emilia, poślubiwszy w 1833 roku Pawła Popiela herbu Sulima wniosła w posagu Kurozwęki, gdzie młodzi zamieszkali po pożarze w 1840 roku w majątku Popielów w podkrakowskiej Ruszczy. Paweł Popiel, wybitny przedstawiciel konserwatystów galicyjskich, publicysta - współzałożyciel "Czasu", już w 1873 roku przekazał dobra Kurozwęckie synowi Marcinowi.
     Ostatniej, niewielkiej resztą, przebudowy pałacu zgodnie z ówczesnymi wymaganiami dokonano po 1918 roku, według rysunków projektowych krakowskiego architekta Franciszka Mączyńskiego.
Polegała ona głównie na modernizacji komunikacji wnętrz, między innymi w ryzalicie północnym, zwanym Popielówką oraz urządzeń grzewczych i wodno - kanalizacyjnych.
     W 1944 roku Marcin Popiel pozbawiony został swego zespołu zamkowego. Po latach dewastacji, w początkach lat 70-tych przystąpiono do kompleksowych prac badawczych i zabezpieczających cenny zabytek.
     W 1991 roku zamek wraz z parkiem powróciły w ręce spadkobierców ostatnich właścicieli. Podjęli oni trud przywrócenia mu dawnej świetności.
opracował Zakapior
fot. (bo)


Ujazd ruiny zamku Krzyżtopór


     Zamek Krzyżtopór został wzniesiony w latach 1626 - 1644 z polecenia Krzysztofa Ossolińskiego. Jest to model wczesnobarokowej twierdzy, bardziej reprezentacyjnej, niż obronnej. Nazwa „Krzyżtopór” pochodzi od krzyża (znaku kontrreformacji) i topora (herbu fundatora) wykutych nad głównym wejściem do zamku. Sam budynek jest ogromny. Jego zabudowa została podzielona na: cztery baszty, które reprezentują cztery pory roku, wewnątrz znajduje się 12 sal symbolizujących 12 miesięcy, 52 pokoje, czyli 52 tygodnie roku, a zgodnie z przekazami istniało niegdyś również 356 okien przedstawiających ilość dni w roku. Podobno jedna z komnat miała szklany dach, nad którym umieszczono wielkie akwarium ze złotymi rybkami, zaś teren zamku pokrywały rozległe ogrody.
      Po 1650 roku Krzyżtopór należał kolejno do: Kalinowskich, później Wiśniowieckich, Morsztynów, Paców, Sołtyków, Łempickich i Orsettich. W 1655 roku zamek zdobyli Szwedzi, zaś w trakcie trwania konfederacji barskiej w 1770 roku Krzyżtopór został całkowicie splądrowany i popadł w ruinę.
     Dobra Iwaniska, (do których zaliczał się Ujazd) początkowo należały do klasztoru cystersów w Jędrzejowie, później do Oleśnickich. Na początku XVII w. trafiły z rąk Sebastiana Ligęzy do Zbigniewa Ossolińskiego, ale na krótko, gdyż ten przekazał majątek synowi.

      Krzysztof Ossoliński w l6l9 roku otrzymał od ojca dobra Iwaniska, za co oddał bratu Maksymilianowi włości mieleckie poza Kliszowem i Gawłuszowicami). Od ojca dostał też wtedy starostwo stopnickie, które przekazał w 1632 roku, sy­nowi Krzysztofowi Baldwinowi.     Wzbogaciwszy się na dostawach wojennych Krzysztof Ossoliński postanowił już jako dojrzały mężczyzna zbudować siedzibę, która by zaćmiła wszystkie pozostałe inwestycje budowlane ówczesnych magnatów. Ale konkurencja była wtedy duża. Nie wiadomo dokładnie na czyje zaproszenie przyjechał w Sandomierskie Wawrzyniec Senes, zdolny architekt i budowniczy pochodzący z Sent w Alpach Gryzońskich (Szwajcaria). Zapewne Krzysztofa, chociaż z jego usług korzystał też brat Jerzy, fundator monumentalnej i oryginalnej świątyni w Klimontowie, którą budował wspomniany twórca. Ów Senes być może przebudował także Jerzemu Ossolińskiemu zamek w Ossolinie na renesansowy pałac i wzniósł w tej samej miejscowości dziwną budowlę ziemną zwaną Betlejemka, gdyż miała przypominać kaplicę betlejemska.



     Dlaczego na nową siedzibę magnat Ossoliński wybrał wioskę Ujazd, a nie Iwaniska?. Zapewne zdecydowało o tym dogodne położenie tej pierwsze). Otóż inwestor chciał mieć modną podówczas rezydencję typu pallazzo in fortezza, czyli palac w fortecy, a więc połączenie wygodnego domu z siedzibą obronną. Najlepiej na takie założenie architektoniczne nadawało się zbocze w Ujeździe (zresztą istniał tu już folwark i zabudowania dworskie oraz kościół), stanowiące rodzaj naturalnej platformy z rozległym widokiem na dolinę Koprzywianki. 
     Budowę rozpoczęto w 1627 roku, jak sugeruje data wycięta na kamiennej uszakowej tablicy umieszczonej nad wejściem w wieży bramnej. Zapewne na początku wyplantowano teren, zdejmując warstwę ziemi przykrywającej skalne podłoże i na nim posadowiono fundamenty. Była to inwestycja na wielką skalę. Fundator zaangażował potężne środki finansowe. Musiał też zatrudnić setki robotników, wysokiej klasy rzemieślników różnych specjalności. A także zbudować kamieniołomy, cegielnie, warsztaty kamieniarskie, rzeźbiarskie, stolarskie itp. Legendowe przekazy mówią również o zatrudnieniu przy budowie jeńców wojennych. Monumentalną budowlę zakończono w 1644 roku, co należy uznać za duży sukces inwestycyjny. Wypada tu złośliwie wspomnieć, iż w dzisiejszych czasach remont takiego obiektu trwa znacznie dłużej niż budowa. Nie jest jednak pewne czy data 1644 roku to rzeczywisty koniec wszystkich prac, czy tylko budowlanych. Być może wyposażenie pałacu w elementy dekoracyjne, urządzanie wnętrz, zakładanie pięknego ogrodu u stóp fortecy trwało znacznie dłużej.
      Niestety Krzysztof Ossoliński niedługo cieszył się z tej budowli. Zmarł, bowiem niespodziewanie 24 lutego 1645 roku, schwytany nagłym atakiem febry. Mieszkał wtedy w Krakowie i wybierał się na sejm. Pochowano go w podziemiach kościoła Karmelitów Bosych w habicie franciszkańskim. Majętni ludzie w tamtych czasach posiadali kilka domów i mieszkali okresowo w różnych miejscach. Być może Krzysztof Ossoliński w ogóle nie zasiedlił swojej wspaniałej i nowej siedziby. Po prostu nie zdążył, prowadząc ruchliwy tryb życia. Miał przecież dopiero 58 lat. Zapewne dopiero na stare lata planował osiąść w Ujeździe.
      Spadkobiercą wielkiego majątku wojewody sandomierskiego został jego jedyny syn Krzysztof Baldwin. Wiadomo, że studiował na Uniwersytecie Krakowskim. W 1631 roku otrzymał starostwa: ropczyckie, wiślickie i miał też już stopnickie. Zapewne okresowo zamieszkiwał w Krzyżtoporze wraz z żoną i być może prowadził nadal prace budowlane i wykończeniowe. Był dwukrotnie żonaty. Pierwsza jego małżonka Anna pochodziła z rodu Zebrzydowskich, równie słynnego jak Ossolińscy. W kilka lat po ślubie jednak zmarła i wojewodzie ożenił się powtórnie. Tym razem z Teresą Tarłówną, którą darzył wielką miłością. Podobnie jak pierwsza, druga żona Baldwina zmarła w młodym wieku. Jej podobizna wraz ze stosowną inskrypcją trafiła na fasadę pałacu. 8 czerwca 1648 roku szlachta sandomierska na sejmiku w Opatowie powołała pod broń żołnierzy z poszczególnych powiatów województwa sandomierskiego. Krzysztof Baldwin Ossoliński został rotmistrzem i dostał 100 husarzy do obrony wschodnich granic ówczesnej Polski w ramach pospolitego ruszenia. Młody Ossoliński wyruszył, więc w zasięgu husarskim dowodząc chorągwią (100 koni), na wojenną wyprawę przeciw Tatarom. Wkrótce zginął na Podolu rażony strzałą z luku, podczas bitwy pod Zborowem w 1649 roku. Nie zo­stawił spadkobierców i zamek przeszedł w ręce krewnych. Pozostał jednak duch Baldwina jako czarnego rycerza- husarza.
Zakapior
foto (bo)



Zamek Janowiec



    
Na początku XVI wieku Mikołaj Firlej herbu Lewart, starosta kazimierski, a później kasztelan krakowski i hetman wielki koronny na gruntach ówczesnej wsi, Syrokomla przystąpił do budowy wspaniałego  bastejowego założenia w stylu późnego renesansu. Prace przy wielkiej rezydencji, mającej swym rozmachem przyćmić położony po drugiej stronie Wisły zamek w
Kazimierzu, rozpoczęły się w roku 1507 i trwały około 20 lat. W 1537 roku Zygmunt Stary nadał prawa miejskie wspomnianej wcześniej osadzie, zaś w stosownym dokumencie znalazła się wzmianka, iż król ten zezwala na lokację Janowca w  pobliżu warowni przez Piotra Firleja [...] dużym kosztem wystawionej, skąd racjonalny wniosek, że Mikołaj Firlej wprawdzie zainicjował działania budowlane, ale głównym fundatorem był już jego syn - wojewoda ruski Piotr. Podczas uroczystości lokacji miasteczka na zamku gościli między innymi Zygmunt Stary oraz królowa Bona. 
     Syn Piotra - kasztelan lubelski Andrzej Firlej - odziedziczywszy warownię w  roku 1553 postanowił przekształcić surową formę typowo obronnej fortecy w prawdziwie renesansową rezydencję. W tym celu zatrudnił on Santi Gucciego s. Fiorentino - najwybitniejszego architekta działającego w ówczesnej Polsce, który zakochał się w miejscowej dziewczynie Katarzynie Górskiej, ożenił z nią i mieszkał w Janowcu przez następne dwadzieścia lat. S. Gucci wzniósł zespół budynków wzdłuż kurtyn, zwieńczonych ozdobnymi attykami i połączonych krużgankami. W tamtych latach częstym gościem na zamku był przyjaciel Andrzeja - Jan Kochanowski. Gospodarz ów jednak zbyt długo nie cieszył się odnowioną rezydencją, bowiem w roku zamknięcia prac nieszczęśliwie zmarł.
      Po śmierci Firleja obiekt przejęła rodzina Dulskich herbu Przegonia, zaś pod koniec XVI wieku swą rodową siedzibę umieścili tutaj Tarłowie herbu Topór. Podczas ich panowania kontynuowano rozbudowę reprezentacyjnego założenia, wznosząc skrzydło wschodnie, amfiladę oraz wieżę zachodnią. Wówczas też na zamkowych murach pojawiły się charakterystyczne wzorowane na sztuce ludowej malowane sylwetki żołnierzy. W roku 1654 posiadłość przeszła w drodze posagu Barbary Tarłówny na własność Lubomirskich. 
      Rok później w trakcie wojny domowej (rokosz Lubomirskiego) należący do zbuntowanego eksmarszałka Jerzego Sebastiana Lubomirskiego zamek najechały oddziały królewskie Jana Kazimierza. Przy zajmowaniu budowli przez kompanię dragonii majora Sokołowskiego zginął dworak Lubomirskich - niejaki Liniewski, co zostało nagłośnione przez opozycję jako zamach na wolności szlacheckie w Rzeczypospolitej. 
      Podczas Potopu Szwedzkiego Janowiec został zdobyty i częściowo zniszczony przez wojska Karola Gustawa. Po wyjeździe Szwedów właściciele przywrócili rezydencji dawny blask, w czym pomógł geniusz goszczącego u nich w roku 1664 wybitnego architekta doby baroku Tylmana z Gameren, któremu przypisuje się wykonanie projektu półcylindrycznej kaplicy z absydą umieszczonej na granicy zamkowych dziedzińców. Przy okazji powojennych remontów dokonano też szereg innych modernizacji, dawną część  gospodarczą przeznaczono na pokoje reprezentacyjne, co pociągnęło za sobą konieczność postawienia nowych budynków dla kuchni, urządzeń gospodarczych oraz służby.
     Wraz z XVIII-wieczną dewaluacją prestiżowego oraz gospodarczego znaczenia miast: Kazimierza i Janowca, zmalała również ranga rezydencji, która zaniedbywana przez gospodarzy z wolna chyliła się ku upadkowi. W roku 1783 zamek kupił lub, jak głosi plotka, wygrał w karty podkomorzy krzemieniecki i targowiczanin Mikołaj Piaskowski, człowiek bogaty, ale zarazem rozrzutny, który roztrwonił większość majątku i zmarł w niszczejących zabudowaniach w 1803. 
     Po jego śmierci nowymi właścicielami Janowca zostali Osławscy, następnie  Ludwik Budziszewski, po nim August Zawisza, Feliks Ćwirko-Gotycki i wreszcie Paulina Wiktoria Zieleniewska. Wszyscy oni nie mieszkali jednak już w zamku, widzieli w nim za to doskonałe źródło materiałów budowlanych, z którego obficie czerpali. 
     Proces dewastacji zamczyska powstrzymał ostatni prywatny gospodarz Leon Kozłowski. Kupił on ruiny w 1928 roku z zamiarem odbudowy - z planów tych jednak niewiele wynikło i obiekt coraz bardziej zarastał. Po drugiej wojnie światowej  posiadłość, jako zbyt drobna, aby podlegać reformie rolnej, pozostała w rękach właściciela. Był to wówczas prawdopodobnie jedyny w Polsce Ludowej prywatny zamek. Pod koniec swojego długiego życia w 1975 roku Kozłowski odsprzedał za 1 milion ówczesnych złotych (to jest równowartość kilku Fiatów, 126p) mocno już zdewastowaną rezydencję Muzeum Nadwiślańskiemu i wtedy też podjęte zostały na szeroką skalę prace budowlano-remontowe, w wyniku, których zabytek zabezpieczono w formie trwałej ruiny oraz częściowo zrekonstruowano z przeznaczeniem na cele muzealne i turystyczne.
Zakapior
foto (bo)



K
azimierz
Dolny


     Dzieje Kazimierza Dolnego sięgają początków państwa polskiego. Jan Długosz wymienia okolice Kazimierza jako własność klasztoru benedyktynów na Łysej Górze już w XI wieku. Natomiast już bez wątpliwości podaje, że około 1170 roku kilka wsi wraz z Wietrzną Górą książę Kazimierz Sprawiedliwy podarował siostrom norbertankom z podkrakowskiego Zwierzyńca. W podzięce za ten dar siostry zmieniły nazwę Wietrznej Góry na Kazimierz.
      Pierwotna osada wyrosła przy przeprawie przez Wisłę, co wiązało się z pobieraniem cła. Zapewniało ono wtedy stały rozwój Kazimierza. Wkrótce po tym, jak na początku XIV wieku Kazimierz wrócił w ręce królewskie, Kazimierz Wielki ulokował tu miasto. On też zapewne był budowniczym kościoła farnego i zamku. Baszta powstała wcześniej.
     Prawdziwy rozwój miasta nastąpił w II połowie XVI wieku i związany był z szybko rosnącym handlem zbożem, spławianym Wisłą do Gdańska. Pełny rozkwit miasta przypadł na I połowę XVII wieku. Wtedy to powstały najważniejsze budowle Kazimierza.
 Nowe oblicze architektoniczne miasto zyskało po dwóch pożarach około roku 1565 i 1585. Drewnianą zabudowę zastąpiła architektura murowana. Początek dała odbudowa Fary, ukończona w 1613 roku przez muratora włoskiego Jakuba Balina nadał on Farze kształt powtarzany później przez dziesiątki kościołów, zwłaszcza na wschodnich ziemiach Rzeczpospolitej. Wkrótce też ukończono budowę kamienic Przybyłowskich na Rynku o niesłychanie bogatej dekoracji fasad, nieco później przebudowano szpital świętej Anny, wybudowano także 1626 roku kościół oo. Reformatów. Po 1625 roku powstała kamienica Celejowska oraz kaplica Górskich, przy farze nad brzegami Wisły stanęło kilkadziesiąt murowanych spichlerzy z najpiękniejszym, zwanym "Pod Bożą Męką" /dziś nieistniejący/. Miasto liczyło wówczas około 5000 mieszkańców /dla porównania - Lublin miał w tym czasie około 10000 mieszkańców/.
Wojna ze Szwecją "Potop" przyniosła Kazimierzowi pożary, grabieże, zniszczenia.
Ruiny zamku
     Zamek w Kazimierzu został wzniesiony, jak podaje Jan Długosz, w latach 40-tych XIV stulecia z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego. Usytuowano go na wzniesieniu nieopodal istniejącej wcześniej samotnej wieży, zbudowanej przypuszczalnie za panowania Władysława Łokietka. Obydwie budowle służyć miały przede wszystkim ochronie miasta i pobliskiej przeprawy na Wiśle przed najazdami hord tatarskich, ale funkcjonowała w nich również komora celna, a także punkt kontroli ruchu statków na rzece.
      W XV stuleciu zamek rozbudowano. W 1501 roku król Wacław II ustanowił w Kazimierzu starostwo niegrodowe, które dzierżawiono później możnowładczym rodom Rzeczypospolitej. Najdłużej, w okresie 1509-1644 starostwo kazimierskie sprawowali Firlejowie. Jeden z przedstawicieli rodu, kasztelan krakowski, dalej hetman wielki koronny Mikołaj Firlej w XVI wieku sfinansował przebudowę zamku w stylu włoskiego renesansu. Nadzór nad pracami prowadzili wówczas najlepsi królewscy architekci: Santi Gucci i Piotr Likiel.
     Proces powolnego upadku warowni rozpoczął się po zniszczeniach dokonanych przez Szwedów, Kozaków i wojska Rakoczego w latach 1655-1657 i 1707-1714, nieszczęść dopełniła pożoga z 1663.        Ponownie odbudowany gmach za czasów króla Augusta II Sasa planowano przekształcić w stylu pałacowym, jednak wojna domowa prowadzona ze Stanisławem Leszczyńskim sprawiła, że plany te nie zostały zrealizowane, a zaniedbany zamek niedługo potem popadł w
 ruinę i prawdopodobnie pod koniec XVIII wieku został opuszczony. W 1806 był on już w tak kiepskim stanie, że zaborcze władze austriackie nakazały strącenie grożącej zawaleniem attyki.
     Dnia 18 kwietnia 1831 roku kazimierzowska warownia po raz ostatni była areną militarnych zmagań. Pod jej wiekowymi murami rozegrała się krwawa potyczka pomiędzy ukrywającymi się w ruinach powstańcami listopadowymi a oddziałami rosyjskimi, w której poległ między innymi dowódca piechoty płk. Juliusz Małachowski.
     W tym czasie zamek należał jeszcze do rodziny Czartoryskich, wkrótce jednak za udział księcia Adama Czartoryskiego w powstaniu jego posiadłości zostały skonfiskowane i przeszły na własność skarbu Królestwa Polskiego.
     Po II wojnie światowej podjęto prace mające na celu zabezpieczenie zabytku w formie trwałej ruiny i udostępnienie go dla ruchu turystycznego.
opracował Bohdan Zhukievicz

fot. (bo)

Historia...

Krzyżtopór - fot. Zakapior

Zapraszamy...


==================
Śladami historii
trasa południowa PL
z zamku Niedzica przez ruiny zamku Czorsztyn, Pieniny, Szczawnice Zdrój do Krynicy Zdrój, Szymbarku, następnie wzdłuż rzeki Dunajec zwiedzamy Tropsztyn, Czchów i bardziej na północ Wiśnicz i Dębno...
==================







==================
Śladami historii
trasa centralna PL
z Kalwarii Pacławskiej do Przemyśla, zobacz zamek Kazimierzowski i Palatium, dalej przez zamek Krasiczyn, Jarosław, Pruchnik, Przeworsk, Łańcut miasto i zamek, Rzeszów, ruiny zamku Odrzykoń, Krosno do Iwonicza Zdrój i dalej do Rymanowa Zdrój i Sanoka, zobacz zamek Królowej Bony...

==================