Mapa serwisu Ukrainian English Slovak
AKTUALNOŚCI



Artykuły
Humor żydowski...
Opublikowano 20.09.2018

   Na cmentarzu żydowskim w Stanisławowie spotyka się dwóch żebraków.
- No, powinszuj mi! Zaręczyłem córkę…
- Szczęść ci Boże! A z kim?
- Z Fajwlem…
- A, Fajwel! Ten z bielmem na oku? Fajny zięć, jak Boga kocham... A co mu dałeś w posagu?
- Oj, nie pytaj! Ten hycel zdarł ze mnie żywcem skórę... Musiałem mu odstąpić całą ulicę Kazimierzowską i jeszcze pół Lelewela!
***
    Pewnego dnia zjawił się w Stanisławowie przyjezdny żebrak. Wyglądał solidnie: gładko uczesany, w sztuczkowych spodniach i lekko spłowiałym surducie, z dużym plecakiem w ręku. Wprost z dworca udał się do hotelu Majera Hibnera.
Spożył obfite śniadanie, obiad i takąż wieczerzę, i wygrzebawszy się wczesnym rankiem z miękkiego posłania, ujął plecak i milcząco skierował się ku drzwiom.
Gospodarz zastąpił mu drogę:
- Panie, a kto mi zapłaci za jedzenie i nocleg?
Gość odparł uprzejmie:
- Nic się pan nie martw. Jestem z zawodu żebrakiem. Przejdę się po kilkudziesięciu mieszkaniach i sklepach, zbiorę pieniądze i zapłacę dług co do jednego grosza…
Gospodarz zsiniał z wściekłości.
- Nie wypuszczę na krok! Do takich wydrwigroszów już dawno straciłem zaufanie!
- Jak pan stracił zaufanie, to trudno - odparł z całym spokojem żebrak.
- W takim razie proszę mi towarzyszyć i zainkasować osobiście swoją należność…
***
    Mohacz strofuje natrętnego żebraka:
- I znowu przyszedłeś? Wczoraj mówiłeś, że jesteś upadłym kupcem, a dziś podajesz się za upadłego muzykanta?
- To prawda - wzdycha żebrak. - W dzisiejszych ciężkich czasach nie można przecież wyżyć z jednej profesji.

Horacy Safrin,
- przy szabasowych świecach...

AKTUALNOŚCI



Wyniki Lotto
Waluty
Z:
Do:
Ile: